czecho.pl - medium nr 1 w Czechowicach-Dziedzicach

Najnowsze

  • 20 października 2019
  • wyświetleń: 1504

MRKS Czechowice-Dziedzice zremisował z LKS Goczałkowice-Zdrój

Remisem 2:2 (0:0) zakończyło się rozgrywane na stadionie MOSiR spotkanie 11. kolejki IV ligi śląskiej, gr.II pomiędzy MRKS-em Czechowice-Dziedzice a LKS-em Goczałkowice-Zdrój. Pierwsza odsłona sobotniej konfrontacji nieco rozczarowała, jednak oba zespoły po przerwie zrekompensowały już kibicom brak emocji.

MRKS Czechowice-Dziedzice zremisował z LKS Goczałk
MRKS Czechowice-Dziedzice zremisował z LKS Goczałkowice-Zdrój · fot.


Dużo bliżej zgarnięcia pełnej puli byli bez wątpienia goście, bowiem dzięki celnym trafieniom Damiana Furczyka (51 min.) i Filipa Matuszczyka (72 min.) prowadzili już różnicą dwóch goli, jednak po raz kolejny podopieczni trenera Wojciecha Jarosza pomimo słabszej dyspozycji, wykazali się sporą determinacją i walką do końcowego gwizdka arbitra.

Losy meczu w szeregach czechowiczan niemal "rzutem na taśmę" i w efektownym stylu odwrócili rezerwowi tego dnia, gdyż najpierw zaskakującym uderzeniem zza narożnika pola karnego golkipera rywali do kapitulacji zmusił Damian Rodak (86 min.), a już w doliczonym czasie fenomenalny strzał Błażeja Adamca (90+1 min.) z okolic dwudziestego metra trafił w samo "okienko" bramki przyjezdnych.

Z kibicowskiego punktu widzenia, premierowa odsłona dzisiejszej konfrontacji na czechowickim stadionie mocno rozczarowała. Od początku rywalizacji ton grze nadawali dłużej operujący piłką gracze z Goczałkowic-Zdroju, z kolei defensywnie usposobiony MRKS czekał na swojego przeciwnika w okolicach czterdziestego metra, licząc na swoje szanse w kontratakach. Tych jednak miejscowi wyprowadzali "jak na lekarstwo", a dość powiedzieć iż dopiero w doliczonej przez sędziego minucie poważniej zagrozili oni bramce strzeżonej przez Mrzyka, który został zatrudniony przy kąśliwym uderzeniu Wajdzika. Niewiele więcej sytuacji nieco wcześniej mieli goście, a poza minimalnie niecelnymi próbami z dystansu Łączka (24 min.) i Grygiera (29 min.), najbliżej powodzenia LKS był w 44. minucie, kiedy to po dośrodkowaniu Furczyka z prawego skrzydła, pozostawiony na siódmym metrze zupełnie bez opieki Ogrocki głową posłał piłkę nad poprzeczką.

Druga odsłona rozpoczęła się bardzo źle dla czechowiczan, bowiem już w 51. minucie po centrze Grygiera z prawego skrzydła, wbiegający w pole karne Furczyk strzałem z "pierwszej piłki" po dalszym słupku otworzył rezultat spotkania. MRKS odpowiedzieć mógł równo dziesięć minut później, gdy po dobrej asyście Szędzielarza lewą stroną popędził Wójcik, jednak futbolówka po jego uderzeniu z okolic linii "szesnastki" otarła się tylko o górną siatkę. Z kolei w 68. minucie do dalekiego zagrania Nogi z własnej połowy ruszył Jonkisz, ale jego próbę z ostrego kąta zdołał sparować bramkarz przyjezdnych. Niestety w 72. minucie ekipa Wojciecha Jarosza znalazła się już w bardzo ciężkim położeniu, bo z niezdecydowania Nogi skorzystał były zawodnik gospodarzy Matuszczyk i po wejściu pole karne mocnym strzałem po ręce Krausa podwyższył wynik na 0:2. W tym momencie wydawało się, iż czechowiczanie nie będą już w stanie się podnieść i druga porażka z rzędu stanie się faktem. W tym jednak cały urok futbolu, że bywa on często nieprzewidywalny i zaskakujący, co też zdarzyło się w sobotnie popołudnie przy ul. Legionów. W 86. minucie do długiego zagrania Zarychty ruszył Rodak i bardzo ładnym wolejem zza narożnika pola karnego zupełnie zaskoczył Mrzyka, zaś w pierwszej z pięciu doliczonych przez arbitra minut, do odbitej głową przez rywala piłki dopadł Adamiec i fenomenalną bombą z okolic dwudziestego metra "zdjął pajęczynę" bramki goczałkowiczan. Tym samym dwójka rezerwowych w dramatycznych okolicznościach i efektownym stylu, niemal "rzutem na taśmę" wydarła przeciwnikowi z rąk zwycięstwo, dając sobie i swoim kolegom co najmniej połowiczną satysfakcję za wywalczony ambitnie jeden punkt, który wobec takiego zwrotu zdarzeń trzeba bez wątpienia szanować.

W następnej kolejce piłkarzy MRKS-u czeka wyjazdowa potyczka z beskidzkim - dobrze znanym rywalem, czyli LKS-em Czaniec. Rozpocznie się ona o godzinie 15:00 w przyszłą sobotę - 26 października.

MRKS Czechowice-Dziedzice - LKS Goczałkowice-Zdrój 2:2 (0:0)

Bramki: 0:1 Furczyk (51 min.), 0:2 Matuszczyk (72 min.), 1:2 Rodak (86 min.), 2:2 Adamiec (90+1 min.)

MRKS: 1. Dominik Kraus - 18. Ariel Dzionsko, 3. Piotr Noga, 4. Marcin Zarychta, 2. Kamil Cichura (70′ 6. Damian Rodak) - 13. Mateusz Wójcik, 8. Łukasz Szędzielarz, 19. Łukasz Mąka (56′ 9. Błażej Adamiec), 17. Kamil Jonkisz, 10. Michał Przemyk (76′ 16. Kacper Polakowski) - 5. Mateusz Wajdzik (64′ 7. Jakub Raszka)
Trener: Wojciech Jarosz

Goczałkowice: 1. Łukasz Mrzyk - 2. Kajetan Jendryczko (59′ 15. Daniel Biela), 3. Damian Baron, 6. Dominik Zięba, 14. Kamil Łączek - 5. Marek Jonda, 11. Błażej Grygier (65′ 20. Filip Matuszczyk), 21. Jacek Rączka, 9. Damian Furczyk, 4. Piotr Ćwielong (88′ 10. Mateusz Piesiur) - 8. Dawid Ogrocki (70′ 13. Damian Maśka)
Trener: Damian Baron

BM / czecho.pl, źródło: mrks.czechowice.pl

REKLAMA

Komentarze

Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu czecho.pl zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.

REKLAMA